Jak robić zdjęcia kiedy miasto wygląda brzydko? Dorzućmy do tego kiepskie samopoczucie i ogólny brak chęci na wychodzenie gdziekolwiek. Co chwilę jęczysz, że przecież tak paskudnie jest na zewnątrz, pada i nie masz żadnego pomysłu na zdjęcia. Więc po co wychodzić na deszcz?

Jednak jakoś się zbieram. Pisząc jakoś, mam na myśli, że szukam tysiąca wymówek by nie iść. Niestety Alek już ubiera buty. Robimy sobie na drogę ciepłą herbatę, której nawet nie wypiję, bo poparzy mi język. Ale sama myśl o herbacie trochę poprawia mi humor. No to idziemy! Biorę parasol i zaczynamy explore the city.

Po kilku minutach już mnie irytuje hałas aut. Uciekamy od głównych ulic. Szukam zielonych pąków, bo myślę, a może pokażę pierwsze oznaki wiosny w mieście? Pąków nie ma, za to są zielone kontenery na podwórku w starej kamienicy. Na chodnikach psie kupy. Butelki po winie i obijający się styropian po ulicy. Ciągle szukam tematu i pytam się zła – czemu ja mam robić zdjęcia, jak tutaj wszystko takie paskudne? Zaraz słyszę – no, to zrób właśnie temu.

Czuję się trochę jakbym aparat miała pierwszy raz w rękach i nie za bardzo wiem gdzie szukać kadrów. I tak też było! Robiłam pierwszy raz zdjęcia miastu, które wyglądało brzydko. Bez kwiatów, które teraz to znajdę tylko w kwiaciarni, w deszczu i w przemokniętych butach.